Pan Michał prowadzi firmę sprzątającą w Edynburgu. Chcąc szybko zdobyć klientów B2B, zainwestował 1000 funtów w Meta Ads. Świetne grafiki przed/po, tysiące zasięgu, mnóstwo lajków - i ani jednego poważnego zlecenia.
Problem? Dobra oferta, złe miejsce. Prezes firmy szukający ekipy sprzątającej nie przegląda Facebooka - wpisuje w Google „commercial cleaning services Edinburgh".
Google Ads: przechwytywanie gorącego popytu
Google Ads to reklama oparta na intencji. Użytkownik wpisuje konkretne hasło, bo ma problem do rozwiązania tu i teraz.
Zalety:
- docierasz do klientów gotowych do zakupu (gorące leady),
- płacisz tylko za kliknięcia (PPC),
- idealne dla usług awaryjnych, B2B, produktów wymagających natychmiast.
Przeniesienie budżetu Pana Michała do Google Ads było strzałem w dziesiątkę. Kampania w wyszukiwarce zaczęła natychmiast generować telefony od firm.
Meta Ads: kreowanie popytu i świadomości
Ludzie nie wchodzą na Instagram szukać hydraulika - wchodzą po rozrywkę. Twoja reklama przerywa im tę czynność. Ale Meta daje potężny targeting na zainteresowania i zachowania, zanim klient sam sobie uświadomi potrzebę.
Zalety:
- niższy CPM niż Google,
- idealne do budowania marki i edukowania rynku,
- doskonałe dla beauty, mody, restauracji, produktów impulsywnych,
- potężny retargeting.
Synergia: jak połączyć obie platformy
Najlepsze wyniki osiągają firmy traktujące Google i Meta jako partnerów w lejku.
Przykład sklepu: Google Shopping przechwytuje osoby szukające produktu („polskie kosmetyki naturalne UK"). Meta Ads robi retargeting - klient, który nie kupił, widzi ten sam produkt na Facebooku z kodem rabatowym.
Gdzie inwestować?
- Ograniczony budżet i potrzeba klientów „na wczoraj" (remonty, hydraulika, pomoc drogowa) → zacznij od Google Ads.
- Salon kosmetyczny, restauracja, unikalne produkty, budowanie marki → zacznij od Meta Ads.
Nie zgaduj - zaufaj danym.